canna! dłuuugo zastanawiałem się co też mogę zamieścić w pierwszym poście (lub jak kto woli wpisie lub publikacji). pierwszym - gdyż poprzedni, mimo oznaczenia jako pierwszy traktuję jako wpis demo (lub jak kto woli testowy albo próbny). wymyśliłem zatem, że wypada nasmarować choć kilka słów o sobie. nie za dużo, szczególnie że w obecnych czasach policja i insze służby pana kaczyńskiego (mieszkam póki co w polandzie), posiadając odpowiednie możliwości niestrudzenie tropią, ścigają i aresztują młodzież za wszystko co ma jakikolwiek związek z rośliną o wdzięcznej nazwie konopia indyjska. jeszcze kilka lat temu można było mieć worek trawska a podczas zatrzymania przez pałkowych w najgorszym wypadku groziła utrata i pouczenie. teraz można załapać się na areszt tymczasowy choćby za posiadanie jednego skręta z marii. cóż, jaka władza taki stan prawny i świadomość społeczeństwa. mówi się trudno i zwiększa środki ostrożności.
jestem użytkownikiem grupy cannabis od siedemnastu lat a konopie uprawiam samodzielnie od około lat siedmiu. na decyzję o własnej uprawie złożyło się kilka czynników. najważniejsze z nich to: wysoka cena niskiej jakości marihuany na naszym rynku, trudny dostęp do bardzo wielu odmian i nasion oraz status prawny rzeczypospolitej. zamiast nabijać konta pseudogangsterom z miejskich blokowisk i mafii monopolizującej wszelki drugmarket w polandzie postanowiłem na własną rękę zadbać o zapasy na zimę. taka samodzielność i samowystarczalność ma jeszcze tę dodatkową zaletę, iż sam sobie określam ilość, jakość i gatunki które lubię i które pragnę posiadać w swoich zbiorach. przez to nie jestem od nikogo zależny, a już na pewno nie od pyskatych małolatów dilujących syfiastym i najtańszym softem, w dodatku moczonym jakimiś chemikaliami i pomieszanym z różnymi chwastami celem zwiększenia wagi i objętości. póki co (i daj boże by ten stan trwał constans) nasiona gandzi są legalne i w miarę łatwo dostępne. w polandzie funkcjonują tylko (a może aż) dwa sklepy zwane seedbankami, gdzie można zamówić oryginalne pestki klasycznych i rasowych odmian i gdzie oferta jest na tyle bogata, że z powodzeniem można zacząć własną uprawę za naprawdę niewielkie koszta. oczywiście istnieje jeszcze kilka mniejszych sklepów oferujących nasiona drugiego pokolenia (F2), również nadających się do uprawy. pozostaje tylko wybrać odpowiedni rejon i bezpieczne w miarę miejsce a potem kilka razy odwiedzić je celem zadbania o nasze maleństwa i dopilnowania aby wszystko szło jak trzeba. no, chyba że ktoś ma możliwość uprawy w domu lub we własnym ogrodzie.
wszystkie pojęcia i zagadnienia stopniowo opiszę w miarę rozwoju bloga no i naturalnie w miarę potrzeb. żyuczę miłej i owocnej lektury. pytania, komentarze i konstruktywna krytyka mile widziane. high!
jestem użytkownikiem grupy cannabis od siedemnastu lat a konopie uprawiam samodzielnie od około lat siedmiu. na decyzję o własnej uprawie złożyło się kilka czynników. najważniejsze z nich to: wysoka cena niskiej jakości marihuany na naszym rynku, trudny dostęp do bardzo wielu odmian i nasion oraz status prawny rzeczypospolitej. zamiast nabijać konta pseudogangsterom z miejskich blokowisk i mafii monopolizującej wszelki drugmarket w polandzie postanowiłem na własną rękę zadbać o zapasy na zimę. taka samodzielność i samowystarczalność ma jeszcze tę dodatkową zaletę, iż sam sobie określam ilość, jakość i gatunki które lubię i które pragnę posiadać w swoich zbiorach. przez to nie jestem od nikogo zależny, a już na pewno nie od pyskatych małolatów dilujących syfiastym i najtańszym softem, w dodatku moczonym jakimiś chemikaliami i pomieszanym z różnymi chwastami celem zwiększenia wagi i objętości. póki co (i daj boże by ten stan trwał constans) nasiona gandzi są legalne i w miarę łatwo dostępne. w polandzie funkcjonują tylko (a może aż) dwa sklepy zwane seedbankami, gdzie można zamówić oryginalne pestki klasycznych i rasowych odmian i gdzie oferta jest na tyle bogata, że z powodzeniem można zacząć własną uprawę za naprawdę niewielkie koszta. oczywiście istnieje jeszcze kilka mniejszych sklepów oferujących nasiona drugiego pokolenia (F2), również nadających się do uprawy. pozostaje tylko wybrać odpowiedni rejon i bezpieczne w miarę miejsce a potem kilka razy odwiedzić je celem zadbania o nasze maleństwa i dopilnowania aby wszystko szło jak trzeba. no, chyba że ktoś ma możliwość uprawy w domu lub we własnym ogrodzie.
wszystkie pojęcia i zagadnienia stopniowo opiszę w miarę rozwoju bloga no i naturalnie w miarę potrzeb. żyuczę miłej i owocnej lektury. pytania, komentarze i konstruktywna krytyka mile widziane. high!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz